Kościół Mariacki

Pierwsze wzmianki o kościele Mariackim pochodzą z 1222 roku. Był to kościół romański, przy którym założono parafię dla kształtującej się społeczności miasta. Tę budowlę zniszczyły najazdy tatarskie. Drugi kościół budowany był etapami przez kilka następnych stuleci, począwszy od roku 1288. Ostateczna bryła kościoła ukształtowała się z końcem XIV wieku, w formie ceglanej, trójnawowej bazyliki gotyckiej, w tzw. typie krakowskim, z charakterystycznym wydłużonym i wielobocznie zamkniętym prezbiterium. W latach 1423-1446 między szkarpami naw bocznych dodano sześć kaplic ufundowanych przez rodziny bogatych mieszczan oraz dwie kruchty. Na początku XV wieku nadbudowano ośmioboczną, najwyższą kondygnację wieży wyższej zwanej hejnałową, zwieńczoną przez Macieja Heringka w 1478 r. późnogotyckim hełmem. W roku 1666 dodano mu złoconą koronę. Hełm niższej wieży pochodzi z końca XVI wieku.

Kościół, będący główną farą miejską, otoczony był mecenatem bogatych mieszczańskich rodów. To dzięki ich zabiegom i fundacji powstała znaczna część XVI- i XVII-wiecznego wyposażenia, jak stalle, płyty nagrobne czy kaplice. W połowie XVI wieku po prawej stronie nawy powstaje kunsztowne, późnorenesansowe cyborium (architektoniczna obudowa ołtarza) z marmuru i alabastru, autorstwa Jana Marii Padovano.

W połowie XVIII wieku archiprezbiterem kościoła był energiczny ksiądz Jacek Łopacki, który rozpoczął daleko posuniętą barokizację wnętrza. Jej efekty usunięto podczas prac konserwacyjnych w latach 1887-1892, kiedy dążono do przywrócenia kościołowi jak najpełniejszego, gotyckiego wizerunku (m.in. odsłonięto i zrekonstruowano XIV-wieczny wygląd ścian i sklepień w prezbiterium i nawach). Wówczas powstała także gwiaździsta polichromia sklepienia oraz ścian z motywami roślinnymi i godłami cechowymi wykonana przez Jana Matejkę, przy współudziale jego uczniów: Józefa Mehoffera i Stanisława Wyspiańskiego. Ci dwaj ostatni, początkujący wówczas artyści, byli też autorami witraża w zachodnim oknie.

Najcenniejszym zabytkiem kościoła Mariackiego jest jednak ołtarz główny, najwybitniejsze i najlepiej zachowane dzieło późnogotyckiej rzeźby w tej części Europy. Kiedy w pierwszej połowie XV w. runęło sklepienie prezbiterium, ówczesny ołtarz został zniszczony. Miejscy rajcy postanowili zamówić nowy - okazały i godny stołecznego miasta - u norymberskiego rzeźbiarza Wita Stwosza. Mistrz sprowadził się do Krakowa, a za swoją pracę otrzymał hojne wynagrodzenie, warte przynajmniej równowartości rocznego budżetu miasta.

Ołtarz powstawał w latach 1477-1489. W osiemnastu wielkich płaskorzeźbach umieszczonych na ruchomych skrzydłach ołtarza mistrz odtworzył najważniejsze epizody z życia Marii i Chrystusa. W centralnej, nieruchomej partii pentaptyku podziwiać można realistycznie ukazaną scenę Zaśnięcia Matki Bożej w otoczeniu dwunastu apostołów, powyżej Wniebowzięcie, a w zwieńczeniu Koronację Marii przez Trójcę Świętą w asyście patronów Polski, św. Wojciecha i św. Stanisława. Stwosz wykonał konstrukcję o wymiarach 11 m szerokości i 13 m wysokości z dębowego drewna liczącego w jego czasach 500 lat (czyli obecnie - 1000!). Polichromowane i złocone figurami nadnaturalnej wielkości (2,8 m) wyrzeźbił w lipie.

W przeddzień wybuchu II wojny światowej ołtarz zdemontowano i przewieziono wiślanymi galarami do  Sandomierza. Niestety, ktoś zapewne zdradził okupantom miejsce ukrycia i ołtarz wywieziono w głąb Rzeszy. Odnaleziony przez Karola Estreichera - o ironio dziejów - w Norymberdze, powrócił do Krakowa tuż po wojnie. Po konserwacji, wrócił na należne mu miejsce w roku 1957. Dodać warto, że Stwoszowi przypisywany jest również, pełen surowości i dramatyzmu kamienny krucyfiks zdobiący południową nawę (ok.1490 r.).

Prezbiterium i główny ołtarz doświetlone są dyskretnie poprzez światło padające z zachowanych w środkowych oknach prezbiterium trzech średniowiecznych witraży (lata 70. XIV wieku). Składają się z około stu dwudziestu części, przedstawiających sceny ze Starego i Nowego Testamentu.

Tak z kościołem, jak i z samym Krakowem nierozłącznie związany jest hejnał grany co godzinę z wyższej (81 m) wieży kościoła. Sygnał ten, wygrywany przez dyżurujących tam strażaków, służył wyznaczaniu czasu oraz miał ostrzegać przed pożarem lub atakiem nieprzyjaciół. Związana jest z nim legenda o strażaku, który zaczął grać na alarm, widząc zbliżające się hordy tatarskie. Zdołał ostrzec miasto przed atakiem, choć nim dokończył melodię, jego gardło przeszyła celnie wymierzona strzała barbarzyńcy. Właśnie dlatego melodia hejnału nagle się urywa - w tym samym miejscu, gdzie przestał ją grać bohaterski strażak. Legeda ta, choć bardzo piękna i działająca na wyobraźnię, jest stosunkowo niedawna - pojawiła się dopiero w latach 20. XX wieku.

Druga, niższa wieża (69 m) kryje unikatowy zespół pięciu dzwonów, z których najstarszy Pół-Zygmunt odlany został w roku 1438. Tradycja mówi, że na wieżę wyniósł go bez pomocników siłacz Stanisław Ciołek, syn wojewody mazowieckiego.

Źródło: krakow.travel


Get it on Google Play